 W sobotę Tur przegrał z nastoletnimi talentami polskiej koszykówki z Sopotu. Teraz punktów będzie trzeba szukać w spotkaniach z mocniejszymi rywalami.
Porażka boli tym bardziej, że przed meczem to bielszczanie byli uważani za faworytów. Jeszcze kilka tygodni temu działacze Tura, pytani o plany na bieżący sezon, zapowiadali, że przede wszystkim musimy wygrać z dwiema grającymi w naszej lidze drużynami młodzieżowymi: OSSM Sopot i OSSM Warszawa. Tym bardziej, że zgodnie z regulaminem obu tym zespołom nie grozi nawet spadek z II ligi.
Osłabieni i wzmocnieni
Do Bielska drużyna z Sopotu przyjechała bez rzucającego juniorskiej reprezentacji Polski Aleksandra Krauzego (prywatnie syna Ryszarda, najbogatszego Polaka i sponsora sopockiej koszykówki), ale za to z wszechstronnym Adamem Waczyńskim. W meczu z Turem potwierdził swój talent: rozgrywał, wyprowadzał szybkie kontrataki i skutecznie walczył pod tablicami wspomagając wysokiego Łukasza Paula. W efekcie zdobył aż 28 pkt., dwa razy trafiając za "trzy”.
Sobotni mecz ropozczął się jednak od prowadzenia gospodarzy. Najpierw trafił Przemysław Rduch, potem rzut osobisty dołożył Łukasz Kuczyński i zrobiło się 3:0 dla Tura. Chwilę później Waczyński i Paul zdobyli prowadzenie dla gości, ale po paru sekundach Marcin Potrykus znowu sprawił radość miejscowym kibicom. I tak wyglądał prawie cały mecz.
Pierwszą kwartę goście zakończyli z punktem przewagi. Drugą lepiej rozpoczął Tur. Punkty zdobył Michał Kowalik, a po trafieniu za "trzy” Kuczyńskiego, Tur prowadził 37:34. Na przerwę bielszczanie schodzili z ośmiopunktową przewagą.
Zapaść
I gdy wydawało się, że gospodarze powiększą przewagę, Sopot zaczął odrabiać straty. Tur - tradycyjnie w trzeciej kwarcie - robił błędy. Zaczęło się od niecelnych rzutów Andrzeja Pawluczuka i Łukasza Kiluka, na które świetnie odpowiadali: Jakub Załucki i Mateusz Kostrzewski. W dwie minuty bielszczanie stracili 9 pkt., sami nie rzucając żadnego. W ten sposób, po efektownym wsadzie Kostrzewskiego, goście wyszli na prowadzenie 48:47. I - co gorsza - nadal atakowali. Kuczyński sfaulował Krzysztofa Krajniewskiego przy rzucie za trzy punkty, a sopocki skrzydłowy wykorzystał wszystkie trzy rzuty osobiste. Waczyński świetną asystą obsłużył Piotra Śmigielskiego, a ten popisał się wsadem.
Bielszczanie nie trafiali nawet rzutów osobistych. Przebudzili się dopiero w czwartej kwarcie. Walczyli Kuczyński z Rduchem, trzypunktową akcją z faulem popisał się Maciej Szczurewski, za trzy punkty trafił Kiluk i na 12 sekund przed końcem meczu Tur, przegrywał jednym punktem. Piłkę mieli goście, więc trener Andrzej Sinielnikow kazał swoim zawodnikom faulować. Taktyka jednak zawiodła, bo OSSM bezbłędnie rzucał osobiste. Tur miał co prawda zastrzeżenia, że była w tym spora wina sędziów, którzy w decydującym momencie, nie odgwizdali faulu na Kuczyńskim, ale zwycięstwo i tak pojechało do Sopotu.
- Taki jest sport. Przegraliśmy i musimy szukać punktów w kolejnych spotkaniach - mówił menedżer bielskiej drużyny Paweł Miszczuk. - Teraz przed nami trudni przeciwnicy, więc o zwycięstwa nie będzie łatwo...
Tur Bielsk Podlaski
Źródło: TURBASKET.PL
Tylko zalogowan użytkownicy mogą komentować materiały . Proszę zaloguj się lub zarejestruj. Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com All right reserved |