| Niedziela, 20.05.2012 | |||
![]() | 23 10 °C ![]() 1017 hPa ![]() | Śnieg: | 0.0 mm |
| Deszcz: | 0.0 mm | ||
| Wiatr: | 8 km/h ![]() | ||
| Wybrał mnie sam Calvin Klein |
|
|
| 17.01.2008. | ||||
|
Od dziecka marzyła, żeby zostać modelką. Teraz pracuje na wybiegach w Atenach, Madrycie, Mediolanie i Paryżu, gdzie spotyka największych projektantów mody.
Marta Romaniuk to wychowanka jednego z bielskich gimnazjów. Jeszcze trzy lata temu wraz z koleżankami zdobywała medale w mistrzostwach siatkarskich: - Miałam kompleksy, jak większość nastolatek. Byłam najwyższa w klasie - opowiada.Wzrost okazał się jednak poważnym atutem: - Gdy miałam 15 lat, wysłałam zgłoszenia do kilku renomowanych warszawskich agencji modelek. I dostałam zaproszenie na casting - wspomina. - Trudniej było przekonać rodziców. Utartą ścieżką w małym miasteczku jest matura, a po niej studia. Wyjście poza ten stereotyp budzi zdziwienie. Rodzice jednak uwierzyli w talent córki i pomysł zaakceptowali. Już po miesiącu współpracy z agencją wyjechała do Mediolanu. - Casting, siłownia, sesja, sen. To mordercza praca - wspomina Marta. Ale wytrwałość przyniosła nadspodziewane efekty. - W dniu moich urodzin dostałam zaproszenie od samego Calvina Kleina do udziału w jego pokazie. Mogłam spotkać się z samym projektantem - opowiada Marta. Pracowała już czterokrotnie w Atenach, dwukrotnie w Mediolanie i raz w Paryżu. Każdy wyjazd to 1,5-2 miesiące ciężkiej pracy. Kilka sesji fotograficznych dziennie, do tego pokazy. - W Polsce za sesję można zarobić 300-400 zł. Za granicą sumy są podobne, ale w euro - opowiada Marta. W marcu Marta jedzie na "Tydzień Mody” do Madrytu. Później znowu czeka ją Mediolan. Kontrakt z agencją ma podpisany jeszcze na 5 lat. - To mit, że po kilku latach modelka zostaje na lodzie - mówi Marta. - Można założyć agencję, być "łowcą głów”. W tym biznesie jest wiele ciekawych zajęć. Marta Romaniuk łączy karierę modelki z nauką w prywatnym warszawskim liceum. - Moje zajęcia przypominają bardziej tok studiów. Muszę opanować partię materiału i ją zaliczyć - opowiada. Wcześniej uczyła się w jednej z bielskich szkół, ale tu miała spore nieprzyjemności. - Nauczyciele nie wymagali wiedzy, ale obecności na lekcjach. A to nie było możliwe do pogodzenia z ciągłymi wyjazdami - mówi Marta.
Tylko zalogowan użytkownicy mogą komentować materiały . Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 |
||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|