| Poniedziałek, 06.02.2012 | |||
![]() | -12 -20 °C ![]() 1037 hPa ![]() | Śnieg: | 0.0 mm |
| Deszcz: | 0.0 mm | ||
| Wiatr: | 9 km/h ![]() | ||
| Płoną stodoły we wsi. Mściwy sąsiad czy piroman? |
|
|
| 07.08.2008. | ||||
|
Krasną Wieś opanował strach. W ciągu miesiąca spłonęły cztery stodoły.
Nie śpimy po nocach – mówią mieszkańcy. – Boimy się, by jakiś oszołom nie zaczął podkładać ognia pod nasze domy! Ich lęk jest uzasadniony: – Taka seria pożarów nie może być przypadkiem – przyznają strażacy. Także mieszkańcy są pewni swego: – To musi być podpalacz! – twierdzą. Złapali już nawet podejrzanego, który był w pobliżu płonącej stodoły. I przekazali go policji, ale mężczyźnie nie postawiono zarzutów. – Miał alibi – tłumaczą funkcjonariusze. I podejrzewają, że motywem podpaleń może być zemsta: – Na to wskazuje fakt, że trzy z czterech spalonych stodół należały do tego samego właściciela – mówią. Nieszczęścia nie chodzą czwórkami Pierwsza stodoła w Krasnej Wsi spłonęła 30 czerwca. Nietypowo, bo w południe: – Zaalarmowały nas dzieci, które szły na obiad – opowiada Nina Kondraciuk. – Przybiegliśmy szybko, bo także byliśmy niedaleko. Na miejscu było już sporo ludzi. Próbowali gasić. Przyjechała straż pożarna. Ale wszystko na nic. Stodoła spłonęła. – Piękna, nowa stodoła. Sąsiad zrobił daszek, pokrył ją blachą. Stała może 10 miesięcy – wspomina sołtys Aleksander Kondraciuk. Dlaczego tak krótko? Bo właściciele musieli ją odbudować... po pożarze: – Poprzednia spłonęła 26 sierpnia zeszłego roku – dodaje sołtys. – Także w środku dnia, w niedzielę. Początkowo nikt nie kojarzył, że pożary mogą być dziełem podpalacza: – Przecież nieszczęście może Bóg zesłać – mówią mieszkańcy wsi. – Ale nie tyle nieszczęść na raz! Eternit strzelał jak traktor Jednak czerwcowy pożar to była tylko przygrywka. Od niego zaczął się koszmar mieszkańców Krasnej Wsi. – Do kolejnych wybuchów ognia doszło 4, 28 i 30 lipca – wylicza mł. insp. Jan Surel, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Bielsku Podlaskim. Na wieś padł blady strach. Stało się jasne, że w Krasnej grasuje podpalacz. – Z naszych doświadczeń wynika, że taka seria pożarów nie może być przypadkiem. I świadczy tylko o jednym: ktoś ten ogień podkłada – przyznaje mł. bryg. Jan Szkoda, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Bielsku Podlaskim. Dla mieszkańców wsi to przeżycia traumatyczne: – Usłyszałam straszne trzeszczenie. Wyjrzałam przez okno, bo myślałam, że to jakiś traktor na dom jedzie. Wtem ktoś na ulicy przeraźliwie zawrzeszczał, że się pali. To eternit u sąsiada w ogniu strzelał – opowiada pani Nina. Grzyb jak po bombie W zeszłym tygodniu strażacy przyjeżdżali do Krasnej Wsi dwa razy: w poniedziałek i w środę. – Spłonęły stodoły u tego samego gospodarza – opowiada sołtys Kondraciuk. – W poniedziałek w pobliżu domu mieszkalnego, w środę – na działce po drugiej stronie ulicy. Człowiek jest już wykończony, nie śpi po nocach. Rodzina pilnuje jednej części dobytku, a on drugiej. To mu w dzień ogień podkładają. Mieszkańcy nie wiedzą, jak mogą się obronić przed ogniem. Niewiele mogą im w tym pomóc strażacy. – Pożary w Krasnej Wsi wybuchają po południu i wieczorem. Niestety, do podpalanych obiektów łatwy dostęp mają osoby trzecie – przyznaje mł. bryg. Jan Szkoda. Do wersji z podpalaczem przekonani są też strażacy z lokalnych OSP. – W ciągu czterech tygodni spłonęły cztery stodoły. Wcześniej gasiliśmy też trawy i miejscowe śmietnisko. Na nim powstał olbrzymi grzyb dymu, jak po bombie atomowej – opowiada Andrzej Bujniuk, prezes Ochotniczej Straży Pożarnej w Krasnej Wsi. Kto podkłada ogień? – Ktoś, kogo to fascynuje. Lubi podpalać cokolwiek. Zaczynał od traw i wysypiska. Ale teraz trawa jest surowa, więc przerzucił się na stodoły – podkreśla prezes Bujniuk. Załatwiał się koło ognia Tego najbardziej boją się mieszkańcy: – Cała wieś jest w strachu – twierdzi sołtys Kondraciuk. – Nie śpimy po nocach. Bo nikt nie wie, co temu człowiekowi przyjdzie do głowy. Dziś podpala stodoły, a jutro może przerzucić się na mieszkania. Ludzie w Krasnej Wsi mają swoje podejrzenia, choć nie chcą bezpodstawnie rzucać oskarżeń. – Komendant straży złapał jednego człowieka. Niemal na gorącym uczynku. Gdy po pożarze biegł od stodoły w stronę lasu – opowiadają. – Pytaliśmy, co tam robił. Odpowiedział, że... kupę! Akurat koło płonącej stodoły zachciało mu się robić kupę... – powątpiewają. Policjanci przyznają, że sprawdzali ten trop. – Ten mężczyzna ma alibi – informuje mł. insp. Jan Surel. – Inna osoba zeznała, że w czasie pożaru szedł dopiero do ognia, by pomagać w ratowaniu dobytku. Ale na razie niczego nie możemy wykluczyć. Poszukiwania sprawcy są zakrojone na szeroką skalę. – Przyjechali tu szybko. Dużo policjantów, z psami. Chodzili, świecili, ale chyba nic nie znaleźli – mówią mieszkańcy Krasnej Wsi. Policjanci sprawdzają każdy trop: – Na razie nie wiemy, kto podpala te stodoły – przyznaje Surel. – Zakładamy różne wersje robocze. Może to były dzieci, które bawiły się ogniem, a może zazdrosny sąsiad? Jedną z prawdopodobnych wersji jest też ta o zemście za domniemane krzywdy sprzed lat. – Potwierdzałby ją fakt, że większość pożarów stodół dotyczyła jednego właściciela – podkreślają policjanci. – Sami właściciele twierdzą, że nie mają wrogów. Ale ludzie są różni: w oczy się uśmiechają, a za plecami zazdroszczą. Gmina w potrzebie pomoże Oprócz złapania sprawcy mieszkańcy wsi chcą pomóc pokrzywdzonemu sąsiadowi. – Na siano ze spalonej stodoły lejemy wodę już kilkanaście godzin – mówi prezes OSP Andrzej Bujniuk. – Cały czas się tli. Trzeba je wywieźć i rozrzucić, bo ono do niczego już się nie nadaje. – Właściciel sam sobie z tym nie poradzi, bo jest za bardzo rozbity całą tą sytuacją – dodaje sołtys Aleksander Kondraciuk. – Dlatego poprosiliśmy o pomoc gminę. – Przekażemy sprzęt, dzięki któremu możliwa będzie pomoc poszkodowanym w pożarach – zapewnia Stanisław Charyton, sekretarz gminy Boćki.
Tylko zalogowan użytkownicy mogą komentować materiały . Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 |
||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|